Wyłącznie gracze nie zapewnią światowego poziomu. Black Devils doskonale to wie i rusza na podbój rynku e-sportowego

Od czego zacząć budowę organizacji, która ma stać się wizytówką polskiego e-sportu i bezpośrednio zadbać o jego rozwój? Stwórz mocny zespół operacyjny, wyspecjalizowany w różnych dziedzinach i dobrze się uzupełniający. Choć na scenie sportu elektronicznego błyszczą gracze, to bez osób w ich cieniu wiele byłoby niemożliwe do zrobienia.

Tak własnie zrobił Viktor Wanli. Właściciel Kinguin postanowił zamknąć rozdział „Team Kinguin” i rozpocząć nową przygodę. Wspólnie z Maciejem „Sawikiem” Sawickim i Wiktorem „TaZem” Wojtasem tworzy organizację Black Devils. Mimo że na ten moment nie wiemy jeszcze o niej zbyt wiele, to już teraz budzi niezwykłe zainteresowanie. I nie ma co się dziwić. Wystarczy rzut oka, aby zauważyć, że nie ma to być po prostu kolejny klub e-sportowy, a silna marka zbudowana na czymś znacznie więcej niż wyniki zawodników. I tego brakuje, wszędzie.

Źródło: Black Devils

Wanli to sprawny biznesmen doskonale rozumiejący realia współczesnego świata. Sawicki jest związany z e-sportem od grubo ponad 10 lat, zaczynał jako dziennikarz, a dziś to jeden z najbardziej wpływowych ekspertów w Polsce, prowadzi również dom produkcyjny realizujący projekty chociażby dla Play, Adidasa, Skody czy Intel Extreme Masters. Z kolei Wojtas to żywa legenda Counter-Strike’a, kilkukrotny Mistrza Świata w tym tytule, doskonale rozumie czego potrzebują gracze na najwyższym poziomie.

Niezwykle cenną osobą z biznesowego punktu widzenia będzie również Szymon Kubiak, który obejmie stanowisko head of business. Dotychczas zajmował się m.in. e-sportem w domu mediowym MediaCom i realizował tam kampanie dla takich marek, jak The Coca-Cola Company, Opel czy Play oraz Sprite. W ciągu 10-letniej kariery pracował także w Grupie Wirtualna Polska i Groupon. Niewątpliwie jest to jeden z najciekawszych transferów personalnych na tym rynku w Polsce.

Jeśli dodamy do nich resztę załogi – Filip „Testree” Mątowski, Janusz „hayabusa” Kubski, Marek Spadło, Mariusz „Loord” Cybulski, Wiki „ViKivi” Wójcik oraz Tomasz Molendowicz, otrzymamy imponującą mieszankę zróżnicowanych umiejętności, szerokiej wiedzy oraz wieloletniego doświadczenia w komplementarnych dziedzinach. Zdaje się, że takiego kompetentnego zespołu odpowiadającego za codzienne funkcjonowanie nie ma żadna inna organizacja działająca w Polsce. Co najważniejsze, to nie jedyna przewaga konkurencyjna Black Devils.

Maciej Sawicki (Fot. Games Clash Masters)

Zarówno Maciej, jak i TaZ wspominali, że jednym z najpoważniejszych problemów Team Kinguin był brak napływu sponsorów. Trudno się z tym nie zgodzić. Gdy inne organizacje regularnie komunikowały o nowym wsparciu sponsorskim, to w Kinguin niespecjalnie coś się działo. Dlatego jednym z najważniejszych aspektów pracy dla każdego reprezentanta Black Devils będzie z pewnością budowanie silnej więzi z fanami. Gracze, którzy przywdzieją niedługo diabelskie barwy są szkoleni w zakresie prowadzenia swoich kanałów społecznościowych.

Jako organizacja mierzymy daleko. Poza granice naszego kraju, tej części Europy i dlatego od podstaw pracujemy po angielsku. Oczywiście polscy fani są tymi, których będziemy reprezentować na arenie międzynarodowej. To im damy powody do dumy, dlatego nasza bieżąca komunikacja prowadzona będzie nieustannie po polsku. Zawsze będziemy blisko naszej polskiej społeczności

– fragment oświadczenia Black Devils

Przedsmak tego, w jaki sposób będzie działać Black Devils mamy już na tymczasowej stronie internetowej. W oczy od razu rzuca się oryginalność oraz kompleksowe podejście do budowy marki – wchodząc na stronę zapoznajemy się z wizją organizacji oraz jej wartościami. Są to niezwykle istotne kwestie stanowiące filar dla każdej działalności budowanej od podstaw w profesjonalny sposób. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałem w polskim e-sporcie.

Jak więc wygląda wizja projektu? Black Devils ma być uosobieniem przyszłości gamingu, marką kreującą nowy styl życia graczy, organizacją reprezentowaną przez zawodników wykorzystujących najnowsze metody treningowe. Być graczem światowej klasy, to znaczy być bardziej jak gwiazda rocka, niż po prostu gracz. Jesteśmy tutaj, aby pokazać, że najlepsze dopiero nadejdzie – do tej pory nic nie widziałeś. Więcej na stronie projektu

Źródło: Black Devils

Maciej Sawicki zdradził w rozmowie z TVP Sport, że jednym z celów w 2019 roku jest uruchomienie crowdfundingu, dzięki czemu fani będą stawać się udziałowcami organizacji. Zaznacza, że w pierwszym roku działalności ważniejsi niż sponsorzy będą inwestorzy. Sawik zapewnia również, że BD dysponuje wieloma modelami monetyzacji i informuje, że budżet w 2019 roku wyniesie kilka milionów złotych.

Jestem tym wszystkim niezwykle podekscytowany, ponieważ jest to pierwsze tak holistyczne i profesjonalne podejście do budowy organizacji sportów elektronicznych. Każdy detal jest starannie przemyślany, po to, aby zbudować zaangażowaną i oddaną społeczność fanów. Media społecznościowe to oczywiście jeszcze zagadka, ale w ciemno zakładam, że będziemy mieć do czynienia z najlepszą komunikacją w Polsce, z pewnością do tego aspirują właściciele. Tak naprawdę określenie Black Devils po prostu organizacją jest zdecydowanie niewystarczające.

„Czarne Diabły” pozycjonują się na nowoczesną markę, której przyświecać będą takie wartości, jak indywidualizm, wolność, odwaga, wytrwałość, pokora i wreszcie zdrowy tryb życia. Tego wszystkiego potrzebują (i oczekują) dziś młodzi ludzie, którzy dorastają śledząc nie tylko losy najlepszych piłkarzy świata, ale i e-sportowców. To wszystko ma zapewnić silną więź z fanami e-sportu. Gdy to uda się zrobić, a patrząc z czym mamy do czynienia, nie będzie z tym problemu, to do drzwi Macieja Sawickiego szybko zaczną pukać chętni do współpracy sponsorzy i inwestorzy.

Na sukces całego projektu pracować będzie także zbudowane przez Kinguin Esports Performance Center (EPC). Jest to obiekt pełniący funkcję centrum szkoleniowo-medialnego, zarówno dla esportu, jak i biznesu. Znajduje się tam profesjonalne zaplecze dla graczy i trenerów, którzy mogą korzystać z pomieszczeń treningowych, pokojów wypoczynkowych, sal do analizy i kuchni. Obecnie pod nazwą EPC występują gracze reprezentujący dotychczas barwy Team Kinguin.

Esports Performance Center w Warszawie (Fot. EPC)

Wiktor Wanli jeszcze przed ogłoszeniem informacji o zamknięciu Team Kinguin zapowiedział, że jego drużyny będą każdego dnia grać i trenować w EPC. Taka zasada będzie więc funkcjonować w Black Devils. Jest to niezwykle poważny krok, niezbędny jednak do wejścia na jeszcze wyższy poziom.

Podsumowując, będzie to organizacja przemyślana pod każdym kątem – sportowym, biznesowym, wizerunkowym, komunikacyjnym i każdym innym, jaki można by sobie wymyślić. Widać to bardzo wyraźnie już na tym etapie. Prawdopodobnie obecnie polskiemu e-sportowi nie mogło przytrafić się nic lepszego. Jak nie z miejsca, to bardzo szybko Black Devils stanie się benchmarkiem dla wszystkich innych organizacji w kraju.

Jednak czy właścicielom uda się zrealizować wizję, w której ich organizacja zarabia na siebie pieniądze? Jeżeli cały rynek będzie budowany odpowiedzialnie i świadomie, to niewątpliwie jest to możliwe w ciągu paru lat. Być może Black Devils będzie impulsem, który sprawi, że trend na inwestowanie w kluby sportu elektronicznego pojawi się w końcu także w Polsce. Na świecie wyraźnie pojawił się on 2-3 lat temu, a mówi się, że zachodnie trendy pojawiają się nad Wisłą około 4 lat później. Wszystko wygląda na dobry timing. Czekam i obserwuję, powodzenia Panowie!

0 Komentarzy Dodaj swój komentarz →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 + eighteen =