„Uznanie e-sportu za sport ma wymiar nie tylko symboliczny”

Aktywność e-sportowa Centralnych Ośrodków Sportu w ostatnim czasie skłoniła nas do rozmowy z byłym sportowcem – Ziemowitem Rysiem, który w COS pełni funkcję kierownika działu marketingu i sprzedaży. Ponadto w latach 2015-2017 doradzał ministrowi sportu i turystyki.

Z czym wiązało się stworzenie odpowiednich warunków e-sportowcom w COS Szczyrk?

Przede wszystkim musieliśmy „pociągnąć” światłowód do ośrodka, nie wszyscy rozumieli, że „radiówka” nie jest dobrym rozwiązaniem dla chłopaków. Po drugie zapewnienie dostępności i obsługi obiektów sportowych i odnowy biologicznej. Musieliśmy wyłączyć i dostosować salę konferencyjną do potrzeb drużyny. Ogromne podziękowania kieruję tu do pracowników OPO Szczyrk, którzy zagwarantowali Dzikom wysokiej jakości opiekę od pierwszego do ostatniego dnia obozu.

Kto i dlaczego wpadł na taki pomysł? Jak długo trwała jego realizacja?

Od początku kadencji w Ministerstwie Sportu i Turystyki, pełniąc jeszcze obowiązki Doradcy Ministra Witolda Bańki, prowadziłem prace nad regulacją e-sportu w Polsce. Pomysł jak i jego realizacja jest kontynuacją tych prac i jednym z elementów większego planu. Realizacja była błyskawiczna dzięki wzorowej współpracy zarówno z OPO Szczyrk jak i samą drużyną.

Czy nawiązanie współpracy z Polską Ligą Esportową jest początkiem szerszych działań COS w e-sporcie?

Zdecydowanie tak, nie mamy zamiaru na tym poprzestać, e-sport potrzebuje fundamentów, szkolenia młodzieży, zwiększenia nacisku na walory edukacyjne oraz samoświadomości e-sportowców. Mamy zamiar w tym pomóc.

COS chcą rywalizować z gaming house’ami, których jest u nas w kraju coraz więcej?

Gaming House mają nad nami jedynie przewagę sprzętu, i to tylko chwilową. Centralne Ośrodki Sportu są absolutnie bezkonkurencyjne, zapewniamy bogatą dietę, odnowę biologiczną, opiekę lekarzy i trenerów przygotowania fizycznego a przede wszystkim dostęp do wszystkich obiektów sportowych, a e-sportowcy mają możliwość trenowania z mistrzami olimpijskimi.

Z jakich udogodnień dokładnie mogli korzystać gracze Izako Boars?

Poza wspomnianą, wyłączoną z użytku publicznego nowoczesną salą konferencyjną, był to dostęp do pełnej oferty odnowy biologicznej OPO Szczyrk, oraz nielimitowany dostęp do wszystkich obiektów, takich jak stadion, boisko, hala, sala gimnastyczna, basen, siłownia, oraz wyciąg narciarski i skocznia, którą mieli Państwo okazje zobaczyć na zdjęciach.

Na pewno nie mogli narzekać na nudę, natomiast nie ukrywam, że czeka nas jeszcze wiele pracy, w zakresie chociażby wspomnianego dedykowanego graczom sprzętu, czy przygotowania posiłków w innych godzinach – nie ma co ukrywać tryb życia e-sportowców znacząco odbiega od Olimpijczyków.

Izako Boars w ośrodku COS w Szczyrku. Fot. Izako Boars.

Dąży Pan do zakwalifikowania e-sportu jako zwykłej dyscypliny sportowej, dlaczego?

Tak, uważam, że czasy się zmieniły i nie ma sensu z tym walczyć, im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej. E-sport to rywalizacja, chęć samodoskonalenia się, radzenie sobie z presją i siła koncentracji oraz precyzji, mamy wiele dyscyplin opartych na tych samych atrybutach, lecz dla mnie kluczowa jest dynamika młodego pokolenia, rzadko kto spędza teraz przed komputerem całe dnie, młodzież szybko się nudzi, znakomita większość e-sportowców amatorów, jak i profesjonalistów uprawia sporty tradycyjne– wynika to z chęci rywalizacji.

Im szybciej młody człowiek zaczyna się z nią oswajać, tym lepiej jest do niej przygotowany, nie tylko w e-sporcie, ale i sportach tradycyjnych, a z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ostatnie pokolenia sportowców bardzo źle znosili presje i nie posiadali tej żądzy rywalizacji, jaką np. posiadał Michael Jordan, który rywalizował zawsze i wszędzie. Ilość anegdot dotycząca jego obsesji rywalizowania jest ogromna.

Wiele osób ze świata e-sportu z nieufnością patrzy na taki kierunek działań. Obawiają się znacznego i jednocześnie negatywnego wpływu na ekosystem sportów elektronicznych w Polsce.

I podzielam te obawy, uważam, że samo uznanie e-sportu za sport ma wymiar nie tylko symboliczny, ale otwiera możliwości finansowania ze środków publicznych. Natomiast jestem przeciwnikiem tworzenia wszelkiego rodzaju struktur, związków i odgórnych nakazów. E-sport świetnie funkcjonuje w rzeczywistości wolnorynkowej i niech tak pozostanie.

Pan jako były sportowiec doskonale wie, jak ważna jest odnowa biologiczna w codziennym treningu. Czy e-sportowcy również potrzebują takiego podejścia?

Tak, choć innego rodzaju. Kluczem do sukcesu w e-sporcie jest koncentracja oraz „świeży” wypoczęty umysł. Żyjemy w czasach smartphone’ów, gdzie młodzież ma ogromne problemy z koncentracją ze względu na dużą liczbę tzw. „rozpraszaczy uwagi”. Umysł e-sportowca musi być wypoczęty i zrelaksowany tak, jak jego ciało. Lepsze ukrwienie, dotleniony umysł – bezpośrednio wpływają na wyniki osiągane w CS czy LOL.

Ziemowit Ryś podczas OKSE. Fot. Esports Association.

E-sport to faktycznie sport? I inaczej – czy e-sportowiec to sportowiec?

E-Sport to forma rywalizacji zarówno umysłowej, jak i zręcznościowej. Dla porównania podam chociażby szachy – rywalizacja umysłowa, czy łucznictwo – zręczność i precyzja. Mamy sporty motorowe, gdzie aspekt fizyczny również nie jest aż tak istotny, oczywiście nikomu nie ujmując, bo kierowcy i żużlowcy też muszą swoje godziny na siłowniach spędzić. To samo czeka e-sport, trzeba wejść na kolejny poziom. E-sportowcy rywalizują, a więc zgodnie z proponowaną nowelizacją ustawy o sporcie, należy ich traktować jako sportowców.

Jak na sprawę e-sportu zapatruje się Ministerstwo Sportu i Turystyki?

To jest pytanie do Rzeczniczki lub samego Ministra. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że wszystkie proponowane przeze mnie poprawki zostały uwzględnione i wprowadzone w harmonogram prac sejmu.

Mieliśmy okazję brać udział w Ogólnopolskim Kongresie E-sportowym, Pan rozmawiał na temat prawa sportowego i e-sportu. Jak może ono wpłynąć w przyszłości na sport elektroniczny?

Przede wszystkim mam bardzo liberalne podejście do e-sportu i jestem przeciwnikiem ingerowania w ten ekosystem. Mój pogląd na regulacje prawne można ograniczyć do kilku postulatów:

– eliminować i karać oszustów – cheaterów – zmiany w kodeksie karnym;
– docenić popularność i organizację e-sportu – zmiana ustawy o sporcie;
– rozpocząć proces edukacyjny wokół e-sportu – również konsekwencja zmiany ustawy o sporcie i zachęcenia samorządów do uczestnictwa.

Jak sobie Pan wyobraża rynek sportów elektronicznych w Polsce w 2020 roku?

Cóż, możliwości są dwie, dobra i zła. Dobra jest taka, że całe środowisko się w końcu skonsoliduje i weźmie porządnie za robotę, bo tej wiele przed nami wszystkimi. Stworzy fundamenty e-sportu, rozpocznie proces szkolenia oraz edukowania młodzieży, a nie będzie patrzeć jedynie na zyski, sławę i organizację tylko największych imprez, bo ileż można ciągle oglądać te same pojedynki, wszystko ma swoje granice. Złą natomiast już nieco przybliżyłem.

Zagrożeń dla e-sportu jest bardzo wiele, ludzie, którzy nie chcą pracować, nie chcą go rozwijać, a jedynie szukają pieniędzy i „fejmu”. Organizowanie wielu turniejów nie różniących się od siebie absolutnie niczym, oglądanie tych samych pojedynków, słuchanie tych samych komentatorów, chociaż akurat muszę przyznać, że Piotrka (Izaka) mogę słuchać bez końca – jest do tego stworzony. W wielkim skrócie, zjadanie własnego ogona i zamknięcie się środowiska e-sportowego w tym własnym kociołku – piekiełku.

Czas wyjść do mainstreamu i tu akurat uważam, że telewizja nie jest tą drogą. Także moja rada dla środowiska: skupcie się na pracy a nie PR.

100
Coś tam
„Uznanie e-sportu za sport ma wymiar nie tylko symboliczny”

0 Komentarzy Dodaj swój komentarz →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

ten − 5 =