Rozmowa z prezesem ELIGI – „Chciałbym, aby ELIGA za rok była najważniejszą ligą w kraju.”

Jakub Paluch to osoba doskonale znana esportowym wyjadaczom. Z wykształcenia prawnik, w latach 2004-2008 jeden z głównych menedżerów PGS Gaming, uznanego przez ESL za najlepszą organizację esportową roku 2007. Jeden z najbardziej doświadczonych przedstawicieli branży, mimo że przez parę lat był nieobecny. Niedawno został prezesem ELIGI, nowego projektu polskich organizacji esportowych.

Wiedza, trafne ocenianie sytuacji i jednocześnie stonowane podejście do podejmowania decyzji oraz otaczającej rzeczywistości. Wszystko to składa się na prawdziwy profesjonalizm, jakiego branża sportu elektronicznego potrzebuje. Bardzo się cieszę, że właśnie Jakub stanął na czele ELIGI.

Zapraszam do przeczytania wywiadu. (Jeżeli nie wiesz czym jest ELIGA – sprawdź)


Bartosz Krajewski: Sporo się zmieniło w esporcie od czasów, gdy postanowiłeś z niego zrezygnować. Jak byś ocenił dzisiejsze realia?

Jakub Paluch: Sporty elektroniczne przeszły fascynującą przemianę. Nareszcie możemy mówić o głębokiej profesjonalizacji tego segmentu. Cały czas poznaje zupełnie nowych ludzi skupionych dookoła gier komputerowych. Natomiast nie ma we mnie tendencji do oceniania kogokolwiek i czegokolwiek. Jestem skupiony na tym, co mam do zrobienia. A jest tego coraz więcej. Dlatego wróciłem.

Źródło: facebook.com/eliga.gg

Myślałeś już wcześniej o powrocie? Czy dopiero propozycja zostania prezesem ELIGI sprawiła, że zacząłeś o tym myśleć?

Tak naprawdę przez ostatnie kilka lat w swojej pracy miałem kontakt z paroma osobami ze sportów elektronicznych. Doradzałem w zakresie prawa czy podatków paru znajomym twarzom. W ubiegłym roku pojawiło się trochę propozycji. Spotkałem się kilka razy z Krzysztofem Nalepką (Draco, był gracz Starcrafta – przyp. red.), niestety brak czasu uniemożliwił mi wtedy zaangażowanie się w jego projekt. Mieliśmy kilka podrygów stworzenia agencji dla graczy z Marcinem Sieczkowskim (darky, menedżer PGS Gaming – przyp. red.) i Philippem Kasprowiczem (ryan, menedżer PGS Gaming – przyp. red.). Ostatni w grudniu tamtego roku, żałuje że się to nie wydarzyło. Projekt ELIGI nie kazał mi na siebie długo czekać.

Kiedy na horyzoncie pojawiła się opcja ELIGI i kto się z tym do Ciebie zwrócił?

Piotrek Lipski (PRIDE – przyp. red.) zaproponował mi pomoc w ELIGA, a ostatecznie obecna Rada Nadzorcza zaproponowała mi posadę Prezesa Zarządu, czyli Viktor Wanli i Tomasz Wnukowski. Natomiast bez Piotrka Lipskiego i Maximiliana Kieturakisa (Team Kinguin – przpy. red.) trudno by mi było wrócić do sportów elektronicznych. Ich pasja i wiedza jest nieoceniona. Wierzę, że wraz z nimi stworzymy coś niesamowitego.

Miałeś obawy przed przyjęciem propozycji?

Oczywiście! Musiałem postawić całe swoje życie zawodowe i prywatne na głowie. Jednakże funkcja Prezesa Zarządu jest wyzwaniem. Traktuje to jako ogromną szansę oraz zdaję sobie sprawę, jak wiele wysiłku i codziennej pracy to wymaga.

Jakub (z prawej) i podróż metrem w dalekiej Japonii. // Fot. Kuba Boski

Decyzja o porzuceniu kariery prawniczej nie należała za pewne do łatwych?

Nie wiem czy nazwałbym to „porzuceniem”. Dla mnie to kolejny etap w zdobywaniu kompetencji zawodowych. Mam okazje być odpowiedzialnym za wdrażanie projektu ELIGA. Opracowaliśmy model biznesowy a teraz uczymy się z drużynami, jak stworzyć prawidłową komunikację. Dodatkowo niewiele osób wierzy w powodzenie tego projektu. Mam wrażenie, że cała społeczność tylko czeka aby powiedzieć – „od razu mówiliśmy, że to się nie uda”.

Może staniesz się pewnego rodzaju symbolem branży esportowej dzięki temu, że zrezygnowałeś z „prawdziwego” zawodu na rzecz elektronicznej rozrywki?

Oj nie, stanowczo takich osób jest cała masa. Nigdy nie porywałem tłumów, więc symbol w postaci Jakuba Palucha nikomu nie grozi. Wielu też nie zdaje sobie sprawy, jak poważnym biznesem zaczyna być i będzie esport. Tak jak każde poważne przedsięwzięcie wymaga obsługi ludzi, np. z prawniczym wykształceniem i doświadczeniem.

Wracając do samej ELIGI, czy po pierwszej konferencji prasowej ubyło nieco obaw?

Jestem obecnie świadomy, że ELIGA nie jest wszystkim zaangażowanym w esport na rękę. Drużyny muszą podjąć trudne decyzje,  muszą stać się odpowiedzialne same za siebie. To nigdy nie jest łatwe, ale stabilność i polepszanie sytuacji ekonomicznej leży w ich rękach. Mamy niepowtarzalną okazję, aby wszystko przeprojektować.

W wielu miejscach zaznaczacie, że będziesz niezależnym prezesem. Do czego tak naprawdę ta niezależność ma się sprowadzać?

Mam podejmować decyzję dla dobra ELIGA, a nie poszczególnej z drużyn. One tworzą zarząd, ja stoję na jego czele. Biorę odpowiedzialność za kluczowe decyzje w funkcjonowaniu nowego modelu biznesowego.

Podobno każdy członek ma takie same prawa w ELIGA jednak to Team Kinguin oraz PRIDE są głównie eksponowane w kontekście tego projektu. Co z resztą?

Obecnie wspólnikami ELIGA jest PRIDE i Team Kinguin. Są drużynami założycielskimi przedsięwzięcia, do którego dołączą inne zespoły. Ktoś po prostu musiał zacząć. To z nimi na wstępie podjęliśmy plany, które weszły w fazę realizacji również z innymi drużynami. Wiele rozmawiamy, negocjujemy treść umowy spółki, rozmawiamy o przyszłości. Uczymy się siebie nawzajem. Prawa wspólników są równe. PRIDE i Team Kinguin mają jeden podmiotowy przywilej, który w mojej ocenie jest niezbędny dla stabilizacji w pierwszym etapie funkcjonowania spółki. Przywilej w postaci powoływania członków rady nadzorczej z czasem zniknie albo przerodzi się w jakieś inne rozwiązanie.

Rozumiem, że wszystkie organizacje ponoszą takie same koszty funkcjonowania ELIGI?

Funkcjonowanie spółki finansowane jest w równych częściach przez wspólników. Takie jest założenie. Równość drużyn jest fundamentem naszego funkcjonowania.

Konferencja ELIGI w Warszawie // Fot. ELIGA

Mimo wszystko niektórzy mogą podejrzewać, że Team Kinguin i PRIDE będą nieco faworyzowane.

Ktoś musiał to rozpocząć i rozpędzić, nadać ton. Jak wspomniałem, to od tych drużyn wyszła inicjatywa stworzenia nowej ligi. Nie chcą one faworyzowania, choć na początku Team Kinguin wraz z PRIDE poświęciły na stworzenie spółki i jej funkcjonowanie dużo energii oraz pracę wielu osób. Jednocześnie spółce potrzebna jest teraz stabilność, spokój dla osób zaangażowanych w projekt.

Zarząd musi nauczyć się wykonywać swoje obowiązki, stworzyć zasady tj. fundamenty na przyszłość. Niewskazanym byłaby teraz groźba losowych zmian w spółce jeśli chodzi o obsadzenie Rady Nadzorczej i Zarządu. Rada Nadzorcza składa się z właścicieli drużyn, czyli osób o największym biznesowym doświadczeniu. Zarząd to oprócz mnie, przedstawiciele wydelegowani przez drużyny.

Rada Nadzorcza kontroluje działanie zarządu, który realizuje politykę i strategię wspólników. Członkowie założyciele mają tę przewagę nad pozostałymi drużynami, że wybierają członka rady nadzorczej. Natomiast drużyna o najlepszych wynikach sportowych ma również możliwość wyboru. Rada nadzorcza z kandydatów przedstawionych przez wspólników wybiera Członków Zarządu. Zasady są jasne.

W jakim stopniu Twoje dawne doświadczenia esportowe oraz zawodowe pomogą pełnić Ci rolę prezesa ELIGI?

Bardzo trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony od wielu lat pracowałem w przeróżnych kancelariach adwokackich, z drugiej strony w Akademii Rozwoju Umiejętności od ponad sześciu lat szkolę zespoły handlowe, negocjacyjne oraz windykacyjne w całej Polsce. Ostatnio miałem epizod na uczelni wyższej – prowadziłem ćwiczenia ze studentami na Wyższej Szkole Bankowej. Natomiast tutaj mam do czynienia z zupełnie nowymi dla mnie zadaniami i to jeszcze na przecięciu interesu kilku dużych firm. Trudno mówić o doświadczeniu na polu sportów elektronicznych. Kiedy się tym zajmowałem wszystko wyglądało zupełnie inaczej.

Nie spytam Cię czy ELIGA odmieni polski esport, ponieważ tak się stanie, jeżeli projekt osiągnie swoje cele. Pytanie tylko, kiedy do tego dojdzie?

Myślę, że sam fakt połączenia drużyn w jeden zwarty organizm jest już niezwykłe. Chciałbym, aby ELIGA za rok była najważniejszą ligą w kraju.

Aby jednak odmienić esport, potrzebne są duże pieniądze…

PRIDE i Team Kinguin to drużyny legitymujące się ogromną historią sukcesów przez ostatni rok. Coraz lepszy kontakt wypracowuje z Izako Boars , AGO Gaming , PACT i POMPA. Od przedstawicieli drużyn otrzymuje wiele informacji i wsparcia.

O jakie źródła finansowania będziecie się opierać? 

Model biznesowy opiera się dookoła praw do transmisji oraz współpracy ze sponsorami.

Piotr Lipski, Jakub Paluch, Maximilian Kieturakis. // Fot. ELIGA

Jak wygląda sprawa sponsorów? Już niemal wszyscy wiedzą o esporcie i na dodatek chcą się w nim pokazywać, chyba nie powinno być trudno.

Chciałbym znaleźć wieloletnich partnerów biznesowych, a nie przelotne romanse.

Słusznie. Spotkałem się już z kilkoma opiniami, że ELIGA nie przetrwa z powodu sporów między organizacjami.

To powszechna opinia o tym projekcie. Czekam na kogoś, kto powie – ta liga przetrwa. To by mnie zaskoczyło. To duża część mojej pracy, aby szukać mądrych porozumień pomiędzy wszystkimi. Nikt nie zatrudnił mnie dlatego, że ten projekt to „samograj”.

Nie obawiacie się konkurencji w postaci ESL czy Fantasy Expo?

Nie. ESL i Fantasy Expo nie są naszą konkurencją. My jesteśmy drużynami organizującymi ligę, a oni nie.

Zamierzacie współpracować chociażby w zakresie tworzenia harmonogramów rozgrywek?

Zamierzamy współpracować z każdym kto wyrazi taką chęć. Pomimo, że to wyświechtany wyraz to bardzo w niego wierzę. W taką prawdziwą wspólną pracę.

Wiecie co ESL i FE myśli na temat ELIGI?

Wiemy. Łatwo jest wszystkim powiedzieć, że projekt nie przetrwa bo będzie konflikt pomiędzy drużynami.  Tak więc czekają. Tak naprawdę to wyrażenie strachu, bo co jeśli drużyny będą podążały solidarnie wspólną drogą? FEC albo ESL założą 8 lub 16 swoich drużyn? Akcja pociągnie reakcję. Prowadzenie drużyny sportów elektronicznych to najtrudniejsza część tego tortu, dlaczego więc drużyny mają taki, a nie inny status w całym łańcuchu pokarmowym?

Jak jesteś postrzegany przez właścicieli organizacji esportowych współtworzących ELIGĘ? Wielu z nich na pewno za dużo o Tobie nie słyszało.

Wróciłem, bo czuje, że mogę coś zmienić i że mam coś jeszcze do powiedzenia. Mam nadzieję, że na szacunek i zaufanie drużyn sobie po prostu jeszcze zapracuje.

Czy ktoś był przeciwko objęciu tego stanowiska przez Ciebie? 

To pytanie nie do mnie. Myślę, że ta decyzja sprowadzała się do tego, że nie jestem w żadnej drużynie. Przepełnia mnie duma, że mogę pracować z takimi ludźmi, których skupia ten projekt.

W polskim esporcie zaczyna robić się tłoczno, jeżeli chodzi o różnego rodzaju rozgrywki. To dobrze?

Ani źle, ani dobrze. To pokazuje natomiast, że w innych miejscach naszego ekosystemu po prostu trudniej jest pozyskiwać pieniądze. Organizatorzy turniejów i rozgrywek powierzchownie radzą sobie bardzo dobrze, może to też potencjalnie łatwiejsze pole do stworzenia współpracy z partnerami. Rozgrywki uatrakcyjniają dobre drużyny, które mają w swoich szeregach najlepszych zawodników. Bez nich nie będzie chleba i igrzysk. Jeśli stworzy się dobre widowisko, znajdą się widzowie. Kiepskie turnieje odpadną.

Osobiście mam pewne obawy z tego wynikające. Więcej rozgrywek oznacza więcej transmisji, a co za tym idzie – znacznie więcej rozrywki dla fanów. Jednak co za dużo, to niezdrowo. Istnieje ryzyko rozwarstwienia fanów pomiędzy poszczególne ligi. Skutkiem może być spadek oglądalności. Spadek oglądalności oznacza mniejsze pieniądze, mniejsze pieniądze oznaczają wolniejszy lub niedostatecznie duży rozwój.

Oczywiście, natomiast celem ELIGA jest zapewnienie niezależności finansowej dla polskich drużyn. Nie może tak być, że utrzymanie drużyn zależy od tego, czy ktoś na koniec roku zdecyduje się „dać” jakieś pieniądze lub też nie. Marzę o dużych polskich drużynach, niezależny, wolnych i dobrze prosperujących. Obecna sytuacja jest taka, jaka jest od wielu lat. Zobaczmy, jakie jest rozwarstwienie pomiędzy wartością drużyn w Polsce a chociażby w Stanach Zjednoczonych. Musimy coś zrobić, aby wartość naszego segmentu stale się zwiększała. Wierzę w to, że musimy oprzeć ten wzrost dookoła silnych i bogatych klubów, a nie bogatych lig, w których grają biedne drużyny. Oczywiście nie chodzi tutaj o wartościowanie ludzi ze względu na zasobność portfela. Po prostu to organizacje dbają dzisiaj o graczy, a oni są najważniejsi..

Co zamierzacie oferować fanom oprócz samych rozgrywek? W końcu to samo będzie na kanałach ESL i Fantasy Expo.

Odpowiedź na to pytanie na tym etapie będzie tylko pustym „prężeniem muskułów”. Skupiamy się na ciężkiej pracy, jest naprawdę wiele do zrobienia. Sami ocenicie co z tego będzie. Tutaj nie ma co opowiadać, gadać, przechwalać się, sporty elektroniczne ociekają gadaniem – zazwyczaj o tych ludziach, których akurat nie ma w pomieszczeniu.  Kibice zdecydują, wystawią ocenę. Chce jednak podkreślić, ten projekt jest dla drużyn czyli dla całej społeczności, razem możemy zaprojektować naszą przyszłość. Niedowiarków, sceptyków, ludzi zgrzytających zębami, malkontentów zapraszam pod pokład. Społeczność może być naszym sojusznikiem. Wierzę, że ludzie będą wspierać nasz projekt gdyż są jego częścią i jest on robiony właśnie dla nich.

To wszystko sprawia, że ELIGA może stać się podmiotem regulującym polski esport.

Mówiłem już o tym podczas konferencji prasowej. Pracuję chociażby nad stworzeniem sądu polubownego dla wszystkich, którzy zajmują się sportami elektronicznymi.

No to tak na koniec – czy sukces ELIGI będzie dla Ciebie większym sukcesem niż osiągnięcia PGS?

Inne czasy, inne obyczaje. O sukcesach PGS nikt już nie pamięta. Jedyne jak można ludziom opowiedzieć o PGS to to, że to dawna drużyna Filipa i Wiktora (Neo i TaZa – przyp. red.). PGS to 120 osób, które nad tym pracowały. Mieliśmy wielu wspaniałych zawodników, Piotrek Michalski zajął 4. miejsce na świecie w Warcraft III The Frozen Throne, Krzysiu Sojka był jednym z najlepszych graczy w Need for Speed, grał dla nas Krzysztof Nalepka, Przemysław Wadoń, Tomasz Pilipiuk, niesamowite osiągnięcia graczy w FIFA. Byliśmy najlepszą organizacją w 2007 roku według ESL eSport Awards. Nikt nas nie pamięta. Dla mnie osobiście PGS to porażka nie sukces. Porażka, ponieważ ta drużyna nie przetrwała, co z tego, że przez tyle lat przecieraliśmy szlaki.

100
Rozmowa z prezesem ELIGI – „Chciałbym, aby ELIGA za rok była najważniejszą ligą w kraju.”

0 Komentarzy Dodaj swój komentarz →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × two =