Polscy e-sportowcy muszą zacząć zwracać uwagę na social media

Jarosław „pasha” Jarząbkowski, gracz CS:GO reprezentujący barwy Virtus.pro jest prawdziwą gwiazdą na Facebooku. Fanpage zawodnika w lutowym raporcie Sotrendera znalazł się na 7. miejscu pod względem zaangażowania fanów w kategorii „Ludzie”. Niestety social media polskich e-sportowców nie są w tak dobrej kondycji.

W przypadku Jarosława mamy do czynienia z prawdziwym fenomenem polskiej sceny e-sportowej jeżeli chodzi o ilość fanów w social mediach. Jego profil na Facebooku stale obserwuje ponad 833 tysięcy fanów. To niewiele mniej od takich sportowców jak Agnieszka Radwańska (968 tysięcy) czy Arkadiusz Milik (1,1 mln). Żaden inny polski e-sportowiec nie może pochwalić się takimi wynikami.

Potwierdzeniem marketingowej siły jednego z Virtusów jest raport Sotrendera, zajmującego się monitorowaniem Internetu. Fani pashy wykazują się większą aktywnością niż fani Filipa Chajzera, Roberta Biedronia, Anny Lewandowskiej czy Kuby Błaszczykowskiego.

Jeżeli gracz CS:GO będzie aktywnie zabiegał o nowych fanów, to być może za jakiś czas znajdzie się na liście 15 najbardziej popularnych osobistości na Facebooku w Polsce. Ostatnie miejsce z czołówki obejmuje tenisistka Radwańska, do której Jarząbkowski traci 135 tysięcy fanów.

Powyższe wyniki nie powinny być dużym zaskoczeniem dla osób śledzących scenę sportu elektronicznego. pasha jest ulubieńcem kibiców na całym świecie. Od samego początku fanów ciekawiły m.in. jego potężne muskuły. Sam gracz wielokrotnie eksponował je na zdjęciach oraz w materiałach filmowych.

Sylwetka spotykana raczej na konkursach kulturystów, a nie na e-sportowych turniejach bez wątpienia przyczyniła się do utworzenie oddanej społeczności. Fani mogą kupować koszulki i gadżety z hasłem oraz logo „Team Biceps”. Ponadto progamer używa obecnie rozwiniętego pseudonimu podczas gry – pashaBiceps.

Uwielbienie przyniósł mu również charakterystyczny styl mówienia w języku angielskim. Takie hasła jak „You are not my friend, you are my brother, my friend” stale robią furorę w Internecie. Jednak należy pamiętać, że sukces wizerunkowy pashy opiera się na pełnej autentyczności, indywidualizmie i wyjątkowym charakterze.

Nie bez znaczenia jest także duża otwartość na fanów. Zawodnik często zabiera głos w komentarzach, opowiadając na to, co piszą użytkownicy Facebooka. Nierzadko odpowiedziom towarzyszy zabawny ton. Ten fakt decyduje o tym, że fani chcą się angażować na fanpage’u pashy – w końcu jaki maniak CS:GO nie chciałby powymieniać zdań z gwiazdą e-sportu.

Pozostali gracze reprezentujący Virtus.pro nie mają tak rozbudowanej społeczności. W ich przypadku ilość fanów waha się w granicach 200-270 tysięcy. Mimo wszystko, to bardzo duże wartości w porównaniu do innych polskich graczy.

Niestety po przejrzeniu stron e-sportowców z nad Wisły na Facebooku, trzeba stwierdzić, że zdecydowana większość jest prowadzona dosyć niedbale. Oczywiście nie ma w tym nic nadzwyczaj nietypowego. Od e-sportowców wymaga się dobrych umiejętności w grze, a nie w marketingu. Przynajmniej na ten moment…

Jeśli chodzi o dbanie o wizerunek przez e-sportowców, to jest dość kiepsko. Zazwyczaj zawodnicy prowadzą je od niechcenia. Jest kilka wyjątków jak np. Rekkles czy Jankos. Jednakże są to zawodnicy na tyle utytułowani i na tyle zabiegani, że praktycznie codziennie mogą się czymś podzielić.

 

Gdy spojrzymy na polskie podwórko, to mamy do czynienia z prawdziwą tragedią. Na palcach jednej ręki można policzyć graczy, którzy robią coś w tym kierunku. Jednakże nie obwiniałbym ich za ten stan rzeczy. Zawodnicy jako same osoby są bardzo słabo eksponowani.

 

Myślę, że z biegiem czasu i rozwojem sportów elektronicznych to się zmieni. Dużo tutaj zależy od organizatorów turniejów i ich podejścia do tematu. – mówi Patryk Jończyk, odpowiedzialny za social media Izako Boars.

Z czasem, gdy e-sport będzie rósł, a sponsorzy zaczną inwestować coraz większe kwoty, konta społecznościowe graczy staną się kolejnym, cennym źródłem dystrybucji treści. Dlatego organizacje gamingowe w miarę możliwości zaczynają wspierać swoich reprezentantów w działaniach budujących ich własny wizerunek.

Tak jak mówi Patryk, nie bez znaczenia w tej kwestii jest także rola twórców rozgrywek e-sportowych. Organizatorzy dysponują zasobami technologicznymi i finansowymi, które mogą właściwie ten wizerunek tworzyć. Chodzi tutaj, chociażby o coś takiego, co pojawiło się podczas ostatniego dnia ELEAGUE Major. Bohaterem wyprodukowanego materiału był Filip „Neo” Kubski.

W takim kierunku ma pójść Polska Liga Esportowa. Z tego co wiemy, podczas transmisji na Twitchu będą pojawiać się unikalne treści, w tym także specjalne filmy prezentujące historie poszczególnych graczy i/lub drużyn.

Budowanie wizerunku i odpowiednie prowadzenie kont w social mediach, powinno w najbliższym czasie stać się znacznie ważniejsze niż obecnie dla każdego e-sportowca. Zarówno tego profesjonalnego, jak i półprofesjonalnego. Głównym czynnikiem motywującym powinny być przyszłe możliwości marketingowe.

Już teraz, nawet w Polsce, sport elektroniczny oraz gaming, to całkiem duże rynki gromadzące wokół siebie miliony ludzi. Dlatego dobrze wyeksponowani gracze mogą stać się wpływowymi influencerami, których marki będą chciały wykorzystać w swoich działaniach.

Przyszłość e-sportowców zmierza w tym kierunku co innych sportowców. Najlepsi i „wizerunkowo najciekawsi” zaczną pojawiać się w dużych kampaniach reklamowych. Dlatego każdy gracz powinien zacząć zwracać uwagę na to, w jaki sposób się komunikuje ze swoimi fanami.

Bez wątpienia również organizacje w przyszłości będą znacznie bardziej zwracać uwagę na wartości marketingowe zatrudnianych graczy. To kolejny niezwykle ważny, o ile nie najważniejszy argument za tym, aby każdy kto marzy o profesjonalnym e-sporcie dbał o jakość i zasięg swoich kanałów social media.

Zawodnicy posiadający kontrakty i pensje mogą się pozwolić sobie na współpracę ze specjalistami, którzy zadbają o to, aby ich marka osobista zyskiwała na wartości. Jednak nawet wtedy zaangażowanie i chęci gracza mogą okazać się niezbędne. Amatorzy oraz pół-profesjonaliści mogą czerpać wiedzę w Internecie od ekspertów i obserwować inne osobistości ze świata sportu.

100
Polscy e-sportowcy muszą zacząć zwracać uwagę na social media

0 Komentarzy Dodaj swój komentarz →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 − 11 =